środa, 20 października 2010
od nowa.
Wróciłam. Pewnie myśleliście, że wpadłam w głęboką depresje a może nawet już umarłam ze smutku? No ale nie. Na szczęście skończyły się już noce napuchłe od esemesów i poranki z napuchniętymi od płaczu oczami. Oddycham. Żyję. Dalej jaram się Majką i co tydzień zmieniam kolor włosów. Przebrnęłam sesję a więc dalej jestem studentką. Już nie mam mani sprzątania, dalej niezdrowo się odżywiam ale za to systematycznie chodzę na treningi. Częściej sprzątam w szafkach, nie wydaje dużo hajsu na ubrania, oszczędzam. Już nie ubieram się krzykliwie i nie krzyczę. Często gapie się w sufit i pytam siebie "Co dalej?". Nie zostałam feministką ale częściej warczę i bywam cyniczna. Przecież mam do tego prawo. A żeby mnie zdobyć nie wystarczy być łysym ciemnookim przystojniakiem, który potrafi się bić. Dalej prowadzę nocne rozmowy z Majsim o rapie. Taka nasza zajawka. Wkrótce zostane najlepszym pedagogiem na świecie. Pędzę dobre życie a nawet bardzo dobre życie.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz